Smogowi stop!
Polska ma najgorszą jakość powietrza w Europie. W niektórych miastach jest gorzej niż w Chinach. Jeśli nie musisz, nie wychodź na dwór – takie informacje w ostatnim czasie obiegły nasz kraj. W gazetach, telewizji i w internecie pojawiły się zdjęcia polskich miast. Trwały dyskusje: to smog czy mgła? Jaka jest prawda o polskim, a szczególnie o pomorskim powietrzu? Czy powinniśmy się bać? Postanowiliśmy poszukać odpowiedzi na te pytania …
„Nie jest z tym najlepiej” – twierdzi Zdzisław Czucha – ekspert ds. energetyki w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Na stronie internetowej www.airpomerania.pl codziennie podawane są aktualne informacje na temat jakości powietrza w województwie pomorskim. Zbierane są na podstawie danych ze stacji automatycznego monitoringu atmosfery rozlokowanych w różnych punktach regionu (9 należy do Agencji Regionalnego Monitoringu Atmosfery Aglomeracji Gdańskiej (ARMAAG), 7 jest w dyspozycji Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska). Dziś wygląda na to, że wszystko jest w porządku. Ale w grudniu 2016 roku (najnowsze dane) normy pyłu zawieszonego PM10 przez 7 dni przekroczone były w Starogardzie Gdańskim, 4 w Malborku, po jednym dniu w Tczewie i Gdyni Śródmieściu. „Wielkość jednej cząstki pyłu zawieszonego PM10 jest mniejsza niż 10 mikrometrów. Jest tak mała, jak 1/9 średnicy ludzkiego włosa (a w przypadku pyłu PM2,5 – 1/30)” – wyjaśnia Michalina Bielawska z Fundacji ARMAAG. I na tym właśnie polega niebezpieczeństwo. Potwierdza to Marcin Gregorowicz – inspektor w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku. „Pyły transportowane są przez wiatr na duże odległości, osiadają, ale pod wpływem podmuchów powietrza wzbudzanych np. przez ruch samochodowy, ponownie wzbijają się w górę, przez co stanowią długotrwałe zagrożenie. Są niewielkie i bez problemu trafiają do ludzkiego układu oddechowego, krwi i narządów.”
Skąd pyły w naszym powietrzu? Kto jest winny? Stare, niespełniające norm kotły, złej jakości paliwo, niewłaściwe procesy spalania, spalanie odpadów.
Smog to problem sezonowy. Pojawia się wtedy, kiedy jest mroźno i trzeba porządnie napalić w piecu. Spacer w zimowe dni w pobliżu budownictwa jednorodzinnego nie należy do przyjemnych. „Zatrute powietrze to cichy zabójca” – dodaje Zdzisław Czucha. „Większość mieszkańców, szczególnie starych kamienic i domów, nie przywiązuje wagi do tego, co wkłada do kotłów. Bardzo często wynika to z tradycji. Przez dziesiątki, a nawet setki lat, w piecach paliło się drewnem, a do pieców wrzucało się także zwykły, niezadrukowany papier. Przyzwyczajenia się nie zmieniły, ale zmienił się rodzaj dostępnych „paliw”. Prawie wszystkie opakowania są z tworzyw sztucznych i zamiast papieru do kotłów trafia plastik, bardzo często także inne odpady, a wraz z nimi wiele szkodliwych związkków z tablicy Mendelejewa. Spalana mieszanina wielu związków emituje do atmosfery zabójcze gazy. Ludzie nie mają świadomości, że oddychają tym, co wyjdzie z komina. Powoli się to zmienia, lecz w mojej ocenie te zmiany zachodzą zbyt wolno”.
Dlaczego wrzucamy plastik do pieców? „To bardzo dobra rozpałka” – tak właśnie często brzmi odpowiedź. I tak w kotłach lądują nie tylko opakowania plastikowe, ale także meble, folie, siatki, pudełka po lekach, tekstylia.
Spalanie szkodliwych odpadów jest zabronione i grozi za to mandat. Jeżeli widzimy ciemny dym o intensywnym, nieprzyjemnym zapachu, wydobywający się z kominów niektórych domów, warto zadzwonić na numer alarmowy Straży Miejskiej 986. Od października 2016 do 16 lutego 2017 r. na numer ten mieszkańcy Gdańska przekazali 539 zgłoszeń związanych z podejrzeniem spalania odpadów w niewłaściwy sposób. W tym samym okresie strażnicy nałożyli 37 mandatów na łączną kwotę 2 230 zł, w 38 przypadkach poprzestali na pouczeniach. „To co wydostaje się z komina, opada wokół i zanieczyszcza głównie najbliższe otoczenie. A zatem ktoś, kto pali śmieciami zatruwa przede wszystkim siebie, swoją rodzinę i sąsiadów. To, że naraża się na mandat lub karę to jedno, lecz poważniejszym skutkiem tej lekkomyślności są konsekwencje zdrowotne. Trwający latami kontakt z groźnymi związkami chemicznymi może skończyć się chorobą nowotworową, chorobą układu oddechowego lub alergią. Także u samego truciciela” – mówi Wojciech Siółkowski – rzecznik prasowy gdańskiej Straży Miejskiej.
Wyeliminowanie odpadów z polskich kotłów nie rozwiąże jednak problemu. Ważna jest jakość opału, który stosujemy. Warto postawić na drewno, ale suche, sezonowane. Unikać węgla niskiej jakości. Komisja Europejska opublikowała właśnie dokument na temat „wdrażania polityki ochrony środowiska UE”. „W szczególności uderzający jest fakt, że mimo tak poważnego problemu w kwestii jakości powietrza, Polska jest jedynym państwem członkowskim UE bez żadnych norm dotyczących paliw stałych sprzedawanych na rynku” – czytamy w dokumencie.
Tam gdzie jest możliwość, najlepiej zamontować ogrzewanie gazowe, ewentualnie pompy ciepła. Bloki wielorodzinne i budynki użyteczności publicznej podłączać do miejskiej sieci ciepłowniczej. Dostępne w sklepach kotły na paliwa stałe spełniają polskie normy jakościowe. Mamy ich trzy klasy, różnią się efektywnością spalania substratu oraz ilością zanieczyszczeń emitowanych do powietrza. Oczywiście, najlepiej kupować kotły najwyższej klasy. „Oszczędza się wówczas czas, własną pracę, mamy czyściej w domu, dbamy o otoczenie, środowisko, siebie i najbliższych” – przekonuje Marcin Gregorowicz. Wierzy on w efekt domina w polskich domach. Jego zdaniem korzyści z zainstalowania nowoczesnych urządzeń są tak duże i wymierne, że za dobrym przykładem pójdą następne osoby. I kolejne… Poprawi się jakość i komfort życia, a to zachęci pozostałych mieszkańców do dbania o ekologię.
Nikomu się zatem nie opłaca palić byle czym i w byle jakim kotle. Dlaczego w takim razie wciąż mamy problem ze smogiem?
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku wspiera walkę z niską emisją. W ciągu ostatnich pięciu lat na zadania związane z ochroną powietrza przeznaczył około 90 mln zł. Realizuje też program „Czyste Powietrze Pomorza”. Od 2008 roku zlikwidowanych zostało 2 000 pieców i kotłów. Rocznie emisja pyłów zmniejszyła się o 200 ton, dwutlenku węgla o 13 600 ton. „Efekty tego programu są bardzo pozytywne. Fundusz poprzez pomorskie samorządy udziela dofinansowania także dla osób fizycznych. Wsparcie finansowe w walce z niską emisją jest bardzo ważne” – uzasadnia Anna Zygmunt – starszy inspektor w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku.
Osoby fizyczne, wspólnoty i samorządy gminne, dzięki udziałowi w tym konkursie, otrzymują wsparcie finansowe na modernizację ogrzewania węglowego i zastąpienie go innymi źródłami ciepła. W miejscu starych pieców węglowych montowane są kotły na gaz, olej opałowy lub biomasę, a także pompy ciepła. Dofinansowywane są również inwestycje polegające na podłączeniu do miejskiej sieci ciepłowniczej, która jest jedną z najlepszych opcji ogrzewania na terenach miejskich. Właśnie WFOŚiGW w Gdańsku ogłosił dwa konkursy, których celem jest zmniejszenie emisji szkodliwych substancji do atmosfery: „Czyste Powietrze Trójmiasta”, „Czyste Powietrze Pomorza”.

